Książka w prezencie – co i gdzie kupić?

Książka w prezencie – co i gdzie kupić?

Trudno jest polecać książki innym, znacznie  łatwiej pisać o tym, co mi się podoba i czym chcę Was zainspirować. Wzięcie odpowiedzialności za bezpośrednie polecenia to już coś poważniejszego, bo ilu ludzi, tyle gustów i coś, co cieszy się dobrymi recenzjami, wcale nie musi każdemu się spodobać. Przygotowałam jednak kilka kategorii związanych z książkowymi prezentami i podzielę się z Wami swoimi propozycjami na świąteczne (i nie tylko) prezenty.

Pakiety książkowe

 

 

 

 

1. „Cudowny chłopak: Cudowny Chłopak / Cudowny chłopak i ja – trzy cudowne historie / 365 dni cudowności” – piękna, wzruszająca i zabawna historia o Auggiem, chłopcu ze zdeformowaną twarzą, który zmaga się ze swoją innością i z tym, jak jest odbierany przez innych. Powieść uczy szacunku, pokazuje, jak wiele możemy stracić, gdy zamykamy się w schematach własnych ocen i że wszyscy jesteśmy super, tylko czasem nam to nie wychodzi. Opowieści o Auggiem to jedne z moich ulubionych książek tego roku!

2. „Święci: Święci codziennego użytku / Święci pierwszego kontaktu” Szymona Hołowni – świetne katobooki, które odczarowują świętych jako ludzi zupełnie oderwanych od normalnego życia, wychodzących z aureolą nad głową z matczynego brzucha. Hołownia maluje świeże portrety świętych dobrze nam znanych i odkrywa takich, o których nigdy nie słyszeliśmy. Można czytać po jednym rozdziale (o ile dobrze pamiętam tak sugeruje autor), można pochłaniać w całości. Grupa odbiorców książek jest bardzo uniwersalna, spodobają się i młodszym, i starszym czytelnikom.

3. Pakiet górski: „Kukuczka. Biografia najsłynniejszego polskiego himalaisty” / „Spod zamarzniętych powiek” Adama Bieleckiego – od lektury „Kukuczki” rozpoczęła się moja przygoda z książkami górskimi. Obie są rewelacyjne, czyta się je jednym tchem, rozbudzają ciekawość i wiele uczą. Spodobają się nie tylko miłośnikom górskich klimatów.

4. Pakiet obyczajowy: „Słowik” / „Wielka samotność” Kristin Hannah – napisane z rozmachem powieści obyczajowe, które wzruszają i które trudno odłożyć na półkę. To te powieści, przy lekturze których włącza się opcja „jeszcze tylko jeden rozdział”. Pierwsza opowiada wojenną historię dwóch sióstr, druga zmagania pewnej rodziny ze skutkami wojny w ich życiu. Raczej dla kobiet 😊 Ten pakiet jest dostępny w Biedronce, a wraz z nim wiele innych, które mogą zainteresować fanów non-fiction czy kryminałów.

5. Kultowa trylogia Grzesiuka: „Boso, ale w ostrogach” / „5 lat kacetu” / „Na marginesie życia” – nowe wydanie bez skreśleń i cenzury. Autobiograficzna trylogia Grzesiuka, który w trakcie okupacji był aresztowany, a później kilka lat spędził w obozach koncentracyjnych. Książki na pewno dobrze znane są naszym rodzicom i dziadkom, to właśnie trylogię Grzesiuka mam przed oczami, kiedy przypominam sobie biblioteczkę mojego rodzinnego domu.

 

Trochę (nie tylko poważnej) klasyki

 

 

 

 

1. Muminki – klasyka literatury dziecięcej, do której warto, ale naprawdę warto wracać w dorosłości. Muminki dostępne są jako historie wydane pojedynczo, ale także jako bardziej obszerne tomy i doskonale nadają się na prezent. Warto tylko przymknąć oko na Bukę, bo ona nadal jest tak samo straszna!

2. „Dzieci z Bullerbyn” / „Pippi Pończoszanka”Nasza Księgarnia tak pięknie wydała te kultowe powieści, że w ubiegłym roku sama poprosiłam o taki prezent i z przyjemnością wróciłam do świata dzieci z Bullerbyn. Wydania kolekcjonerskie oczarowują!

3. „Dzieła zebrane” Jane Austen – eleganckie wydanie sześciu powieści Austen („Duma i uprzedzenie”, Rozważna i romantyczna”, „Opactwo Northanger”, „Perswazje”, „Mansfield Park”, „Emma”), które urzeka zewnętrzną oprawą i… ceną! Klasyka zawsze się obroni i ucieszy i rozważne, i romantyczne dusze 😊

4. Książki Marqueza – do dziś pamiętam mój zachwyt nad „Miłością w czasach zarazy” i „Stu latami samotności”, choć czytałam te książki 10 lat temu. Teraz Wydawnictwo Muza wydaje je tak pięknie, że powoli zbieram tę kolekcję na moich półkach.

5. Książki Donny Tartt – autorka pisze książkę raz na 10 lat, ale jak już napisze, zgarnia nagrody, a czytelnicy na całym świecie są zachwyceni. To dość obszerne książki, ale „Szczygieł” czy Tajemna historia” mogą być dobrym prezentem dla lubiących bardziej wymagające lektury.

 

Północne klimaty

Te książki cieszą się ostatnio sporym zainteresowaniem i, z tego co wiem, dobrze się je czyta. Dla nas to taka trochę zimna egzotyka 😊

1. „I cóż, że o Szwecji” – krótka wycieczka po Szwecji, szwedzkich obyczajach, mitach i ciekawostkach. Świetnie się przy niej bawiłam. A co najbardziej mi się w niej podobało? Napisałam o tym TUTAJ

2. „Szczęśliwy jak łosoś. Opowieść o Norwegach” – bardzo zbliżona klimatem i stylem do „I cóż, że o Szwecji”, dla mnie ciekawsza jeśli chodzi o treść, ale paradoksalnie trochę bardziej nużąca. Nie zmienia to faktu, że dobrze się ją czyta, jest pięknie wydana i dla osób, które o Norwegii wiedzą niewiele, na pewno będzie fascynująca lekturą.

3. Laponia. Wszystkie imiona śniegu” – nowość Wydawnictwa Poznańskiego. Jeszcze nie czytałam, ale marzy mi się taka zimowa lektura! Pochodzi z tej samej serii co dwie poprzednie książki, więc jedno jest pewne: śliczne wydanie!

 

Książki Jakuba Małeckiego

 

 

 

 

Jeśli traficie gdzieś na pełne zachwytów opinie odnośnie do twórczości Jakuba Małeckiego, nie powinniście się dziwić. Nie twierdzę, że to proza, która spodoba się każdemu, ale z pewnością warto ją znać. Każda kolejna książka tego autora w jakiś sposób mnie zachwyca, zatrzymuje i ćwiczy moją uważność. To powieści, w których nie dzieje się wiele, ale tak głęboko można towarzyszyć bohaterom i poznawać ich przeżycia, że nie sposób przejść obok nich obojętnie. Co przeczytać najpierw? Trudno powiedzieć, ja zaczęłam od „Śladów”, w które trochę trudno było mi się wgryźć, „Rdza” czy „Nikt nie idzie” wydają mi się nieco łatwiejsze. Przede mną jeszcze „Dygot”, który wiele osób poleca na pierwsze spotkanie z Małeckim, może więc to dobra powieść na początek. Gdybyście chcieli dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat, odsyłam Was do filmu Olgi z kanału i bloga WIELKI BUK – to prawdziwa skarbnica wiedzy 😊

 

Młodzieżówki

Tutaj wybór jest tak szeroki, że każdy znajdzie coś dla siebie. Polecę więc moje ulubione i nie będą to nowości. Zwykle młodzieżówki wypożyczam z biblioteki albo kupuję, gdy są już przecenione, dlatego zazwyczaj jestem trochę do tyłu.

 

 

 

 

1. „Love&Gelato” i „Love&Luck” – urocze, zabawne i dobrze napisane historie, których akcja dzieje się we Włoszech i Irlandii. Warto czytać je w takiej kolejności, bo bohaterka z „Love&Gelato” pojawia się również w „Love&Luck”. To opowieści z rodzinnymi kłótniami i trudnymi sprawami w tle (ale takimi do rozwiązania, bez naleciałości patologicznych), świetnymi bohaterami, z wątkami podróżniczymi, za którymi zwykle nie przepadam, a tutaj mnie fascynowały. Pojawiają się tu również przyjaźń, dawanie drugiej szansy, otwieranie się na miłość – niby banały, ale zaserwowane w bardzo ciekawy sposób.

2. Książki Matthew Quicka – „Wybacz mi, Leonardzie”, „Niezbędnik obserwatorów gwiazd” i „Prawie jak gwiazda rocka”. To historie, w których główni bohaterowie zmagają się z poważnymi problemami i przeżywają naprawdę bolesne chwile. Motywem, który łączy wszystkie książki, jest przyjaźń, często nieoczywista, zawiązująca się między kompletnie od siebie różnymi bohaterami. Styl pisania Quicka też nie jest typowy – mnie bardzo się spodobał, bo jest trochę dziwny, a jak wiecie mnie ciągnie do dziwności. Polecam zwłaszcza „Prawie jak gwiazda rocka” – Amber jest bohaterką, której nie da się nie kochać, nie da się z nią nie płakać i nie śmiać w głos podczas lektury.

3. „Goodbye Days” – ktoś jeszcze się dziwi, że ta książka znalazła się w tym zestawieniu? Uwielbiam tę historię, a więcej napisałam o niej TUTAJ

4. Książki Rainbow Rowell – „Eleonora i Park” oraz „Fangirl”. Pierwsza to piękna, trochę smutna i ściskająca za serce historia pierwszej miłości dwojga nieco odstających od innych nastolatków. Druga jest opowieścią o przełamywaniu swoich lęków, odrywaniu się od schematów, w jakich do tej pory się żyło, przyjaźni i miłości. Książki nie są schematyczne, dojrzale napisane, na długo zapadają w pamięć.

5. „Złodziejka książek” – jedna z moich ukochanych powieści, przy której wylałam morze łez. Narratorem powieści jest Śmierć, która pokazuje II wojnę światową z perspektywy Niemców. Jest WSPANIAŁA!

 

Katobooki

Dość trudno znaleźć mi naprawdę dobre książki o tematyce religijnej, ostatnio nie czytam ich za wiele, chyba że coś rzeczywiście mnie zainteresuje. Ale swoich ulubieńców mam i w tej kategorii.

 

 

 

 

 

1. „Boskie zwierzęta” – najnowsza książka Szymona Hołowni. Czekałam na nią bardzo długo, bo jestem przekonana, że będzie wyczerpującą odpowiedzią na pytanie, jaki jest stosunek Kościoła wobec zwierząt, jakie powinno być nasze podejście i co to naprawdę znaczy, że zwierzaki to nasi bracia mniejsi. Zresztą Hołownię polecam w ciemno – nawet jeśli się z nim czasem nie zgadzam.

2. Książki abp. Fultona Sheena – jego publikacje się nie starzeją! Dotykają podstaw wiary, rozwoju na drodze chrześcijańskiej, ale nie brakuje też propozycji dla osób nieco bardziej zaawansowanych i oczekujących czegoś więcej. Wymagają nieco skupienia, nie są najłatwiejsze, ale abp Sheen to człowiek, który dla wielu i dziś może być autorytetem. Poza tym Wydawnictwo Esprit wydaje je w bardzo lekkiej i ciekawej formie, warto się nimi zainteresować.

3. „Po co światu mnich?” od Wydawnictwa W Drodze. Wywiad-rzeka z o. Michałem Zioło, jedynym polskim trapistą na świecie. Opowiada o tym, jaka jest wartość mniszego życia, czy w zamkniętym klasztorze można być sobą, jak porozumiewać się bez słów, jak daleko mnichom do świętości i wiele, wiele innych inspirujących i interesujących rzeczy.

 

Książki z Bożym Narodzeniem w tle

Ta kategoria stwarza mnóstwo możliwości, o kilku z nich pisałam TUTAJ, ale mogę dorzucić jeszcze:

 

 

 

 

 

1. „Okruchy dobra” autorstwa Jagny Kaczanowskiej i Justyny Bednarek, znanych z „Ogrodu Zuzanny”. Opowiadana przez nie historia toczy się tuż przed Wigilią i 24 grudnia w Krakowie. Mamy tam kilku bohaterów, każdy z nich zmaga się z jakimś problemem, próbuje uporządkować swoje życie. Wigilia jest tu rzeczywiście dniem cudów i przyjmowania pod swój dach zbłąkanych wędrowców. Książka jest przewidywalna, raczej nie zaskakuje fabularnie, ale znajdziecie w niej to, czego w świątecznych opowieściach zwykle szukamy – niezwykłą atmosferę i pewnego rodzaju magię.

2. „Boże Narodzenie w Lost River” – to jedna z tych publikacji, które kupiłam ze względu na cudowną okładkę. Czytałam opis, który znajduje się na książce, ale jest długi i trochę skomplikowany, więc jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej, zajrzyjcie np. TUTAJ, a ja napiszę coś więcej, jak już będę po lekturze.

3. „12 życzeń” – tegoroczna nowość, polska obyczajówka z kobiecymi bohaterkami, które przed Bożym Narodzeniem zmagają się z kumulacją życiowych problemów. Ta lektura też jeszcze przede mną, ale jeśli lubicie albo chcecie sprawić prezent komuś, kto lubi powieści obyczajowe, powinna się sprawdzić.

 

Moje ulubione książki, czyli lista jeszcze bardziej subiektywna niż poprzednie

Jeśli wpadacie tutaj od czasu do czasu, raczej nie będzie zaskoczeni moimi wyborami. Ten rok obfitował w wiele dobrych i bardzo dobrych książek, o kilku z nich jeszcze napiszę, bo przeczytałam je na początku grudnia, ale te 4 chętnie przeczytałabym jeszcze raz:

 

 

 

 

 

1. „Żona” – dopóki nie przeczytałam „Nikt nie idzie”, uznawałam ją za najlepszą książkę tego roku, teraz się waham. Ale nie mam wątpliwości co do tego, że to świetnie napisana, wywołująca wiele emocji powieść o nieszczęśliwej żonie i jej spełnionym (przynajmniej) zawodowo mężu. Bez zaskakujących zwrotów akcji, dla fanów opowieści, w których najważniejsze są przeżycia bohatera. Więcej TUTAJ

2. „Wszystko za Everest” – nie pamiętam, kiedy licząca ponad 400 stron książkę przeczytałam jednego dnia (poza Harrym Potterem), ten reportaż zrobił na mnie ogromne wrażenie. Czyta się jak powieść, ale świadomość, że opisuje prawdziwe wydarzenia, mrozi krew w żyłach… Więcej TUTAJ

3. Pokój służącej” – z pozoru przyjemna, bardzo lekka i delikatna powieść obyczajowa, jednak pod tym wszystkim kryje się warstwa niesprawiedliwości, niewolnictwa, wykorzystywania ludzi.

4. Jan Kaczkowski. Życie pod prąd. Biografia” – biografie są dla mnie prawdziwym wyzwaniem, bo to duże formy, ale Przemysław Wilczyński sprawdza się w nich świetnie. Biografia ks. Jana porywa, wzrusza, bawi, smuci, rozczula… Jest tu wszystko, czego można spodziewać się po dobrej książce. Więcej TUTAJ

Książki z naturą w tle

Nie wiem, czy minął już boom na ich wydawanie, ale muszę przyznać, że potrafią wciągnąć i mogą zaciekawić nawet tych, którzy niespecjalnie interesują się tym, co w trawie piszczy. Warto tylko mieć na uwadze, że pod względem językowym nie są najlepsze (oczywiście nie wszystkie), a opisywane tam elementy natury będą ciekawe dla laików, ale dla tych, którzy trochę się w temacie orientują już niekoniecznie.

Czy książka to  najlepszy prezent?

I tak, i nie, to oczywiście zależy od tego, co kto lubi. Nie ma sensu obdarowywać książkami kogoś, kto za czytaniem nie przepada i zmuszać go do sięgnięcia po jakąś lekturę. Spróbować można, a nawet warto, ale odpuścić i wyluzować też czasem trzeba. Z drugiej strony jeśli ktoś zapytany o to, co chciałby dostać w prezencie, odpowiada, że książkę, to nie warto przekonywać go, że tyle już ma na półkach, że po co mu kolejna i dlaczego znowu książka. Uwielbiam dostawać książki, jeszcze nigdy nie  byłam takim prezentem rozczarowana, nawet jeśli dostałam książkę, która nie do końca mi odpowiadała. Książki zawsze sprawiają mi radość i, szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie to, że komuś się to nie podoba. Tworzę też listy książek, które chciałabym dostać i celowo umieszczam na nich kilka pozycji, żeby kupujący mógł wybrać, co chce mi podarować – ja mam niespodziankę, bo nie wiem, na co się zdecyduje, a ktoś, kto kupuje, może dopasować książkę do swoich kryteriów chociażby estetycznych czy cenowych.

Gdzie kupować książki?

No właśnie, cena. Książki nie są tanie, ale nie muszą też wcale być drogie. Zdarza mi się kupować je stacjonarnie w Empiku, lubię też zaglądać do księgarni, kiedy wyjeżdżam do innego miasta i przywozić sobie stamtąd książki. Znacznie częściej kupuję jednak przez Internet, gdzie książki są tańsze o 20-30% w stosunku do ceny okładkowej. Moim ulubionym miejscem na robienie książkowych zakupów jest nieprzeczytane.pl – mają najbardziej przejrzystą stronę internetową i super zakładki, które dokładają do każdego zamówienia. Paczki zawsze przychodzą w dobrym stanie, nic się po drodze nie uszkadza. Zdarza mi się też zamawiać na znak.com.pl i czytam.pl, warto również sprawdzać ceny na taniaksiazka.pl, bonito.pl, ostatnio korzystałam także z livro.pl. Ceny wiele się od siebie nie różnią, ale można porównać, gdzie jest najtaniej i, przede wszystkim, jak szybko zostanie zrealizowane nasze zamówienie. A potem tylko czekać na paczkę! Jeśli jednak wolicie zakupy stacjonarne, zajrzyjcie do sieci Tak Czytam. Uwielbiam ich wrocławską siedzibę, można tam znaleźć mnóstwo dobrych tytułów z przeróżnych gatunków, w świetnych cenach, można też zafundować sobie randkę z książką i kupić coś w ciemno na podstawie cytatu. Możecie też liczyć na pomoc tamtejszych księgarzy, którzy chętnie Wam doradzą.

Udanych zakupów!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.