Mount Everest – historia tragicznej wyprawy i cudownych ocaleń

Mount Everest – historia tragicznej wyprawy i cudownych ocaleń

„Wiosną 1996 roku na stokach Everestu nie brakowało marzycieli. Kwalifikacje wielu, którzy przybyli pod tę górę, były równie skromne jak moje lub nawet mniejsze. Kiedy nadeszła pora, żeby każdy z nas ocenił swoje możliwości i skonfrontował je z ogromnymi wyzwaniami najwyższego szczytu świata, można było niekiedy odnieść wrażenie, że połowa mieszkańców bazy cierpi na kliniczne urojenia. Nie powinno jednak być to dla nikogo zaskoczeniem. Everest od zawsze działał jak magnes na świrów, łowców sławy, beznadziejnych romantyków i innych, którzy niezbyt mocno trzymają się ziemi” (fragment „Wszystko za Everest”).

Mount Everest, dach świata, to trudny przeciwnik. Wspinacze mówią, że góra sama decyduje o tym, kto ją zdobędzie. W maju 1996 r. szczyt zaatakowało ponad 30 osób. Kilkoro z nich nigdy nie wróciło do domu.

O wydarzeniu było wówczas bardzo głośno w mediach, a historię wyprawy w 2015 r. przypomniał film „Everest”. To właśnie po jego obejrzeniu sięgnęłam po książki, o których dziś chcę Wam opowiedzieć. Ale żeby łatwiej było wszystko zrozumieć, na początek krótki zarys sytuacji.

W latach 90. coraz popularniejsze stawały się komercyjne wyprawy na szczyty ośmiotysięczne. Ich organizacją zajmowały się firmy, które umożliwiały uczestnikom wejście z przewodnikiem, dbały o ich aklimatyzację, organizowały tlen i zapewniały bezpieczeństwo. W 1996 r. Everest mieli zdobyć m.in. klienci Roba Halla – przewodnika z Nowej Zelandii z firmy „Adventure Consultants” oraz Scotta Fischera – amerykańskiego wspinacza, właściciela firmy „Mountain Madness”. Klienci za wyprawę płacili sporą sumę pieniędzy, koszt wspinaczki w grupie Halla to 65 tys. dolarów. 10 maja uczestnicy wyruszyli na atak szczytowy – część z nich zawróciła z trasy jeszcze przed wejściem na Everest, innym udało się stanąć na najwyższej górze świata. W drodze powrotnej zostali uwięzieni w górach przez burzę śnieżną – brak widoczności, kończący się tlen, bardzo niska temperatura i silny wiatr uniemożliwiły lub bardzo utrudniły im zejście w dół. W wyniku tamtych wydarzeń zginęło 5 osób, w tym organizatorzy wypraw – Hall i Fischer.

Ta tragiczna historia bardzo mocno mnie poruszyła, choć trudno mi zrozumieć i wytłumaczyć, dlaczego aż tak bardzo i co sprawiło, że postanowiłam dowiedzieć się na ten temat czegoś więcej. Sięgnęłam po książki, które opowiadają o tamtych wydarzeniach:: „Wszystko za Everest” Jona Krakauera oraz „Wspinaczka” Anatolija Bukriejewa i G. Westona DeWalta.

„Wszystko za Everest”

Jon Krakauer był uczestnikiem wyprawy organizowanej przez Roba Halla. Pojechał tam jako dziennikarz magazynu „Outside”, a po powrocie z Everestu miał napisać artykuł dotyczący fenomenu wypraw komercyjnych. Jego atutem było spore doświadczenie wspinaczkowe, na Evereście stanął jako jedna z pierwszych osób, dość szybko udało mu się także dotrzeć do miejsca noclegu. W książce relacjonuje przebieg wyprawy, zarysowuje sylwetki swoich towarzyszy, próbuje także znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego wspinaczka pod kierownictwem tak dobrych przewodników, zakończyła się tragedią.

Od książki Krakauera trudno się oderwać. Świetnie napisana, bardzo emocjonalna, wciąga i porusza, nie pozostawia obojętnym na los uczestników wyprawy.

„Z sześciu uczestników wyprawy Halla, którzy osiągnęli szczyt, udało się zejść tylko dwóm […] Czterech kolegów z zespołu, z którymi się śmiałem, wymiotowałem i prowadziłem długie, intymne rozmowy, straciło życie. Moje działania – lub ich zaniechanie – przyczyniły się bezpośrednio do śmierci Andy’ego Harrisa. Kiedy zaś Yasuko Namba umierała, leżąc na Przełęczy Południowej, byłem zaledwie trzysta metrów od niej, zaszyty w namiocie, niepomny jej walki, zatroskany tylko o własne bezpieczeństwo. Piętno, jakie świadomość tego wszystkiego odcisnęła na mojej psychice, nie jest plamą, którą można zmazać po kilku miesiącach żalu i wyrzutów sumienia wywołanych poczuciem winy”.

„Wspinaczka”

Anatolij Bukriejew pełnił rolę przewodnika w grupie Scotta Fischera. Był cenionym, bardzo odważnym i silnym wspinaczem z Kazachstanu. Określał siebie mianem trudnego charakteru (nie był duszą towarzystwa), ale robił wszystko, by zapewnić bezpieczeństwo swoim klientom. Fischer zaprosił Bukriejewa do wspinaczki, ponieważ wiedział, że w przypadku konieczności przeprowadzenia akcji ratunkowej, będzie mógł na niego liczyć. Niestety, Bukriejew miał okazję wykazać się swoimi umiejętnościami w tym zakresie. Samotnie wyruszył z pomocą uwięzionym w górach wspinaczom, a jego działaniom życie zawdzięczają co najmniej trzy osoby. We „Wspinaczce” relacjonuje nie tylko przebieg samej wyprawy, a potem wykańczającej akcji ratunkowej, ale także proces przygotowania do wspinaczki, organizacji wyprawy od strony technicznej i finansowej. Jak podkreślił, w książce nie chciał bawić się w rolę Pana Boga i szukać winnych tragedii, miała być to jego osobista relacja.

„Cały świat wydawał się niewiarygodnie spragniony opowieści o tym, co się wydarzyło. W ciągu mojej alpinistycznej kariery nigdy nie byłem świadkiem tak ogromnego zainteresowania incydentem w Himalajach. Zastanawiałem się nad tą dociekliwością. Skąd bierze się ta fascynacja wypadkami, wojnami, nieszczęściami i katastrofami? Ciężko było mi to zrozumieć”.

Krakauer vs. Bukriejew

I Krakauer, i Bukriejew mieli tylko częściową wiedzę na temat tragedii, jaka wydarzyła się podczas tamtej wspinaczki. Obaj relacjonują ją z innego punktu widzenia. Książkę Krakauera czyta się o wiele szybciej, z większym zaangażowaniem i ciekawością. U Bukriejewa narracja jest bardziej leniwa, dostajemy tam więcej szczegółów technicznych, mniej portretów uczestników. Gdybym jednak nie widziała wcześniej filmu, to właśnie z książki Bukriejewa więcej jako laik mogłabym zrozumieć (znajdziemy tam wyjaśnienie nawet tego, czym są raki czy czekany) – plus dla Bukriejewa. Ale pod względem języka, przekazu, narracji zdecydowanie wygrywa Krakauer. Jego relację czyta się jednym tchem, podczas gdy we „Wspinaczce” historia nieco się wlecze, dodatkowo pojawiają się błędy językowe, a przytoczone w obszernych fragmentach, w dosłownym tłumaczeniu rozmowa z Bukriejewem (który słabo posługiwał się angielskim) oraz raport nagrywany przez uczestników wyprawy po jej zakończeniu są bardzo męczące i czyta się je fatalnie. Co nie oznacza, że cała książka jest kiepska – wręcz przeciwnie, bardzo mi się podobała.

Choć nie był to główny temat najpierw artykułu, a później książki Krakauera, w obu tytułach pojawiają się rozważania na temat wypraw komercyjnych, tego czy w ogóle powinny się one odbywać, a jeśli tak, to na jakich zasadach. Przytaczane są tam głosy zarówno entuzjastów, jak i zagorzałych przeciwników tego pomysłu. A odpowiedź wcale nie jest oczywista.

Aby dobrze zrozumieć historię wyprawy z 96’ i mieć (w miarę możliwości) pełny ogląd sytuacji, warto przeczytać obie książki. Nie tylko dlatego, że narracja prowadzona jest przez osoby z dwóch różnych grup, reprezentujących dwie różne funkcje, ale głównie dlatego, że zdaniem Krakauera postawa Bukriejewa podczas wspinaczki była jedną z przyczyn tragedii.

Krakauer zarzucał Bukriejewowi, że ten 1. wspinał się bez wspomagania tlenem, 2. zszedł z góry przed klientami, zostawiając ich i narażając na niebezpieczeństwo. Bukriejew bronił się, tłumacząc, że kilkanaście razy zdobywał ośmiotysięczniki bez korzystania z tlenu. Zdaniem przewodnika wspinaczka ze wspomaganiem była bardziej ryzykowna, bo organizm gorzej reagował, gdy zapas tlenu z butli się kończył, niż gdy nie używał go wcale. Do drugiego z zarzutów Bukriejew odniósł się, wyjaśniając, że zszedł do obozu przed klientami za zgodą Fischera, który miał głos decydujący, a zrobił to po to, by być gotowym do ewentualnej pomocy klientom, gdyby napotkali trudności z zejściem (co też się stało). Między wspinaczami wywiązała się dość ostra dyskusja. Choć wydaje się, że w Postscriptum swojej książki Krakauer odnosi się do odpowiedzi Bukriejewa na stawiane mu zarzuty, lektura „Wspinaczki” to wrażenie rozmywa. Znajdujemy tam nieopisane we „Wszystko za Everest” fakty i wyjaśnienia, bez znajomości których zbyt łatwo możemy wydać krzywdzące opinie.

Co mi to wszystko dało?

„W końcu, kiedy powróciłem do domu w Kazachstanie, byłem gotów ponownie zwrócić się w stronę gór. Czułem, że nie nadaję się do życia gdzie indziej. Oddałem swe życie ośmiotysięcznym szczytom, na które jeszcze nie wszedłem, i musiałem kontynuować walkę. Takie życie jest samotne i dziwne, dla niektórych niewytłumaczalne, lecz dla mnie góry są domem, moja pracą” (fragment „Wspinaczki”).

Przestałam zadawać sobie pytanie, po co ludzie to robią? Dlaczego wyruszają w tak trudną drogę i narażają swoje życie i zdrowie? Dlaczego zostawiają żony/mężów i dzieci na tak długi czas? Przestałam zadawać sobie to pytanie nie dlatego, że zrozumiałam, dlaczego tak jest, ale dlatego, że przecież nie muszę wszystkiego rozumieć, że życie, choć chcielibyśmy, żeby było inaczej, nie jest czarno-białe. Żadna z książek nie daje odpowiedzi na pytanie o przyczyny tragedii, ale obie sugerują, że gdyby ktokolwiek wiedział, że kosztem wspinaczki będzie własne życie, nikt by w tę drogę nie wyruszył. Poza tym wiele górskich wspinaczek zakończyło się sukcesem, ale to te tragiczne cieszą się większym zainteresowaniem. A przecież stracić życie możemy trzy kroki od swojego domu, nie szukając żadnego ekstremalnego doświadczenia.

„Wszystko za Everest” i „Wspinaczka” to nie są tylko książki o umieraniu. To przede wszystkim książki o wartości życia i o tym, ile jest w stanie zrobić człowiek, by uratować drugiego – ile zaryzykować, na ile komuś zaufać, ile mu z siebie dać. To też książki o tym, żeby być w ostrożnym – nie tylko podczas stawiania kolejnych kroków w górach, ale w szukaniu  łatwych rozwiązań i rzucaniu oskarżeń. I o tym, że warto wkładać wysiłek w to, na czym nam zależy, ale potrafić powiedzieć „stop”, wycofać się, kiedy naprawdę nie mamy już siły. Może to banały, ale to właśnie te najprostsze rzeczy trudno czasem docenić i przyjąć. A poza tym znajdziemy tam także proste, drobne, ale piękne gesty i opis jednego naprawdę niesamowitego, cudownego wręcz zdarzenia.

Wiem, że relacje z wypraw w góry to nie jest coś, co wszystkich kręci. Bardzo polecam Wam obie te książki, choć zdaję sobie sprawę, że może być trudno się do nich przekonać. Dla mnie to jedne z tych tytułów, które wiele wniosły do mojego życia i które pozwoliły mi doświadczyć tego, co w czytaniu lubię najbardziej: chcę skończyć książkę, nie mogę się doczekać, co jest dalej, nie mogę się oderwać, bo jest tak dobrze napisana, a z drugiej strony właśnie dlatego, że jest tak dobra, nie chcę kończyć jej wcale. Życzę Wam takich wrażeń, niezależnie od tego, po jaką książkę w najbliższym czasie sięgniecie!

J. Krakauer, Wszystko za Everest, Wydawnictwo Czarne, 2015

A. Bukriejew, G. W. DeWalt, Wspinaczka, Wydawnictwo Dolnośląskie

PS Jeszcze dwa słowa o filmach poświęconych tej wyprawie. Myślę, że dzięki temu, że obejrzałam „Everest”, znacznie łatwiej było mi odnaleźć się w książce. I bardzo Wam go polecam! Dotarłam też do filmu „Śmierć na Evereście” z 1997 r. – i tego już nie polecam, chyba że wkręcicie się w temat. Jest oparty tylko na relacji Krakauera i bardzo jednoznaczny – w przeciwieństwie do tej skomplikowanej historii.

 

 

 

6 Replies to “Mount Everest – historia tragicznej wyprawy i cudownych ocaleń”

  1. Nie wspomniałaś o relacji cudem ocalonego Becka Weathersa. Relacja,,Everest.Pewna śmierć” jest zapisem osobistych przeżyć i swoistą spowiedzią z egoizmu, głupoty, powala szczerością i pokorą. Polecam

    1. Dzięki za polecenie, na pewno zajrzę. Widziałam tę książkę, gdzieś tam mi mignęła, ale nie udało mi się jej przeczytać „w komplecie” z tymi dwoma. 🙂

    1. Dlatego bardzo się cieszę, że sięgnęłam po „Wspinaczkę”. Po lekturze „Wszystko za Everest” wiedziałam, że to relacja nie do końca prawdziwa, ale „Wspinaczka” dała mi więcej, niż sądziłam.

      1. Cieszę się 🙂 Polecam jeszcze ‚Above the Clouds’ z pamiętnikiem Anatolija, złożoną w całość przez jego dziewczynę.
        Z tego co wiem, książka ta jest ciężko dostępna w Polsce. Albo jest, ale wtedy za miliony monet.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *