Podsumowanie: listopad & grudzień 2018

Podsumowanie: listopad & grudzień 2018

Koniec roku tuż tuż! A to oznacza, że lada moment pojawi się tutaj relacja z uroczystej gali rozdania Granatowych Zakładek dla najlepszych książek, jakie przeczytałam w 2018 roku. Ale żebyśmy byli na bieżąco, czas podsumować ostatnie dwa miesiące tego roku, a czytelniczo i listopad, i grudzień były bardzo udane.

Listopad

„Szczęśliwy jak łosoś” Anny Kurek – opowieść o Norwegach i życiu w ich kraju. Dla takich laików jak ja – idealna, dowiedziałam się wielu interesujących rzeczy i rozpaliłam w sobie ciekawość dotyczącą Norwegii. Dobrze i przyjemnie się czyta, warto sięgnąć, jeśli chcecie spróbować czegoś innego niż powieść, a nie jesteście gotowi na reportaż i inne bardziej wymagające gatunki.

„Wielka samotność” – świetna powieść Kristin Hannah, przez wielu okrzyknięta powieścią roku. Na mnie nie zrobiła aż tak dużego wrażenia, ale uważam ją za bardzo dobrą książkę. Więcej napisałam TUTAJ

„Złodziejka dusz” – powieść obyczajowa Renaty Kosin z tajemnicą w tle. Anastazja Niebieska przyjeżdża swoich krewnych, by pod ich nieobecność zaopiekować się ich domem. Kiedy tam przebywa, następuje ciąg dziwnych zdarzeń, które doprowadzają ją do odkrycia sekretu z przeszłości. Ta powieść była dla mnie zaskoczeniem, bo okazała się wciągająca i przyjemna w lekturze.

„Światło, którego nie widać” – zaczęłam czytać tę książkę w listopadzie 2016 roku (!), a tegoroczne podejście do niej było moim trzecim. Powieść liczy ponad 600 stron, moja opinia o niej po 90 stronach jest dokładnie taka sama jak po przeczytaniu całości. Nie rozumiem fenomenu tej książki (została nagrodzona Pulitzerem), nie wciągnęła mnie i nie wzruszyła, ale bardzo znudziła. Wiem jednak, że wiele osób się nią zachwyca – super, jeśli znaleźliście w niej coś wartościowego! Na mnie jednak nie zrobiła pozytywnego wrażenia.

„Stowarzyszenie umarłych poetów” – cieniutka (śmieszne to słowo, nie?) książka, która w przeciwieństwie do pozycji opisanej wyżej, ogromnie mnie zaskoczyła i bardzo mi się podobała. Opowiada historię uczniów męskiego konserwatywnego liceum i nietypowego profesora Johna Keetinga. Świetnie napisana i taka… inna od wszystkich książek, po które sięgałam w ostatnim czasie.

„Haśka. Poświatowska we wspomnieniach i listach” – rzadko sięgam po poezję, ale Halina Poświatowska towarzyszy mi od kilkunastu lat. Uwielbiam jej wiersze, ale o niej samej nie wiedziałam właściwie nic poza tym że chorowała na serce i młodo zmarła. Listy Poświatowskiej i wspomnienia o niej ukazały mi ją jako kobietę niezwykle charyzmatyczną, odważną, niepokorną. Można chyba użyć w stosunku do niej określenia „trudny charakter”, ale ja podziwiam ją za to, że była sobą. I nie wszystkim musiało się to podobać.

„Serce na sznurku” – mała Foka cierpi po stracie mamy i wydaje się, że nic gorszego nie może jej spotkać. Tymczasem wpada w jamę niedźwiedzia… Powieść dla dzieci o tym, że warto wychodzić poza znane nam schematy i otwierać się na nowe doświadczenia. Więcej napisałam TUTAJ

„Po co światu mnich?” – wywiad-rzeka z o. Michałem Zioło, jedynym polskim trapistą na świecie. To rozmowa o życiu z dala od ludzi, porozumiewaniu (czyli też kłóceniu się) bez słów, zwyczajnym życiu z Bogiem, o francuskich mnichach zamordowanych przez terrorystów w Algierii. Bardzo ciekawa i poruszająca rozmowa.

„Okruchy dobra” – iście świąteczna powieść Jagny Kaczanowskiej i Justyny Bednarek, autorek „Ogrodu Zuzanny”. Prosta, może trochę naiwna, ale sprawnie napisana i wyzwalająca grudniową, świąteczną atmosferę książka o ludziach, którym los nie szczędził problemów, którzy są pogubieni i nie bardzo wiedzą, co dalej, ale 24 grudnia postanawiają się zatrzymać, podzielić tym, co mają, a  później iść dalej, by poradzić sobie z tym, co niesie życie.

Grudzień

„Rzeczy, których nie wyrzuciłem” / „Kwiat wiśni i czerwona fasola” / „Po trochu” / „Nikt nie idzie” – wspaniałe, wzruszające i bardzo ważne dla mnie książki. Napisałam o nich dość długi tekst TUTAJ

„Dżozef” – byłam tak oczarowana „Nikt nie idzie” Jakuba Małeckiego, że na fali tego zachwytu od razu sięgnęłam po „Dżozefa”, czyli wznowienie powieści, która ukazała się kilka lat temu. To książka przede wszystkim zaskakująca, drugiej takiej nie znajdziecie! Akcja toczy się w szpitalu, gdzie na sali leży czwórka bardzo nietypowych bohaterów, a wśród nich zjawia się… Joseph Conrad. Wiem, brzmi dziwnie, ale to jedna z najlepszych książek, jakie czytałam w tym roku.

„Zaginiona księgarnia” – mała Milly jest książkoholikiem, uwielbia spędzać czas w księgarni pani Minty. Pewnego dnia księgarnia zostaje zamknięta, a Milly robi wszystko, by odmienić tę sytuację. Ciepła opowieść dla dzieci, ukazująca, jak działają, jak wszystko robią na 100%, jak się nie poddają i walczą o to, co dla nich ważne. A także o tym, że warto czytać książki.

„Wielki dzień Małej Króliczki” – Mała Króliczka się nudzi, a naprzeciw jej znudzeniu wychodzi Dziadek, który postanawia zabrać ją ze sobą na małą wyprawę. Króliczka uczy się, że warto pomagać tym, którzy potrzebują wsparcia, że czasem warto odłożyć swoje plany na bok. Krótka opowieść o niesieniu pomocy i radości, jaką daje pomaganie.

„Dwanaście życzeń” – powieść w klimacie  świątecznym, ale Bożego Narodzenia tam niewiele. Przeczytałam ją bardzo szybko, ale za miesiąc pewnie nie będę o niej pamiętać. Jedna z bohaterek nie chce wracać do rodzinnego domu, ale cud na szybie, czyli rzekomo objawiająca się na oknie Matka Boska, staje się powodem odwiedzin Dagmary u rodziców. Tam poznajemy także innych bohaterów, ich problemy i zmagania, i niby jest trochę zabawnie, a trochę smutno, a tak naprawdę dla mnie było trochę nijak.

„Jak Winston uratował święta” – mały myszek Winston znajduje list, który Olivier wysłał do św. Mikołaja. Nie chcąc zepsuć chłopcu świąt, postanawia dostarczyć kopertę do adresata, a po drodze przeżywa mnóstwo fascynujących, choć bardzo niebezpiecznych przygód. Czytałam tę książkę w adwencie, bo tak też jest przygotowana – znajdziemy tam 24 i pół opowiadania na każdy dzień. Do tego dołączone są instrukcje dotyczące robienia świątecznych ozdób, ciastek i innych okołoświątecznych rzeczy. Świetna propozycja dla dzieci i całych rodzin – wykorzystajcie za rok.

„Boże Narodzenie w Lost River” – Oswald dowiaduje się, że jeśli nie zmieni środowiska, choroba płuc zabierze go z tego świata szybciej, niż się spodziewa. Wyjeżdża więc do Lost River, małego miasteczka bardzo zintegrowanej społeczności, gdzie przeżywa nie tylko Boże Narodzenie, ale wiele więcej. Zaprzyjaźnia się z mieszkańcami, z małą dziewczynką, dla której staje się kimś ważnym. To bardzo czuła, zabawna i ciepła powieść, która idealnie sprawdziła się jako świąteczna lektura.

„Siedem minut po północy” – 10-letni Conor cierpi z powodu choroby swojej mamy. Z nadzieją patrzy w przyszłość, oczekując spektakularnych efektów kolejnych terapii, jednocześnie każdej nocy śniąc koszmar, o którym nie chce mówić i do którego nie chce się przyznać. Pewnej nocy, siedem minut po dwunastej, budzi go potwór, ogromny cis, który rośnie obok domu. Chce opowiedzieć mu trzy historie, a czwarta ma należeć do chłopca. Spotkania nie są dla Conora łatwe, ale prowadzą go do bardzo ważnego spotkania z sobą samym. Jakiś czas temu obejrzałam film o tym samym tytule, wiernie oddaje to, co dzieje się w książce. Powieść jest pięknie ilustrowana i wzruszająca.

„Manewry małżeńskie” – rozmowy W drodze. Znajdziemy tu kilkanaście rozmów z duszpasterzami, terapeutami, psychologami,  lekarzami o małżeństwie, przygotowaniu do niego, płodności, seksualności, relacjach i kłótniach. Ma formę wywiadów, więc czyta się ją bardzo szybko. Może być pomocna dla osób, które przygotowują się do  sakramentu małżeństwa, ale i dla tych, którzy są już po ślubie, a zmagają się z jakimiś trudnościami lub po prostu chcą rozwijać swoją relację. Nie ze wszystkim się zgadzam, część rozmów wydaje się uproszczona i chętnie przeczytałabym je w rozbudowanej wersji, ale wiele z nich dało mi do myślenia.

W nowy rok wchodzę z czystą kartą, bez czytelniczych postanowień i napięcia. Więcej napisałam o tym na Facebooku.

Dobrego nowego roku dla nas wszystkich! Niech przyniesie mądre i wartościowe książki i wiele dobrych chwil! 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *