Jesienne polecajki na długie wieczory

Jesienne polecajki na długie wieczory

Siedzę sobie nad kubkiem gorącego, cynamonowego kakao i myślę o tym, że jesień to wspaniały czas na czytanie. O ile latem mam trudność z czytaniem dłuższych powieści, o tyle jesienią tylko na to czekam. Jeśli szukacie czytelniczych inspiracji na ten czas, postaram się dziś co nieco podpowiedzieć i podzielić tytułami, po które sama chcę sięgnąć w nadchodzących tygodniach.

Klasyka – dlaczego nie?

Wielu blogerów i książkowych miłośników przekonuje, że jesień to idealna pora na spotkanie z literaturą klasyczną. To często powieści bardzo klimatyczne, może trochę dłuższe, czasem leniwie się snujące. Kiedy więc za oknem szybko robi się ciemno, warto sprawdzić, czy na naszych półkach nie stoją powieści uwielbiane i doceniane na całym świecie.

Tegoroczną jesień rozpoczęłam od spotkania z „Wielkim Gatsbym” Francisa Scotta Fitzgeralda, a było to moje trzecie podejście do tej książki. Poprzednie dwa nie przynosiły mi radości z lektury, nie potrafiłam skupić się na tekście. Teraz wreszcie zaskoczyło! „Wielki Gatsby” w przekładzie Jacka Dehnela to porywająca powieść! Dodatkowo dość krótka, bo liczy zaledwie 220 stron, a znajdziemy tam niespodziewane zwroty akcji, fantastyczny język i świetnie wykreowanych bohaterów. Dajcie się przenieść do Nowego Jorku początku lat 20. ubiegłego stulecia, udajcie się na przyjęcie do domu Gatsby’ego i sprawdźcie, jakie intrygi snują bohaterowie. Czytajcie, warto!

Kolejna klasyczna pozycja na mojej liście to… „Dracula” Brama Stokera. Stronię od horrorów i wszelkich strasznych opowieści, bo bardzo długo je potem przeżywam, ale pomyślałam, że tego hrabiego chciałabym poznać nieco bliżej. Co to za książka! Czytało mi się ją wspaniale, wciągnęła mnie, dostarczała mi dreszczyku emocji. Niby czułam, że jestem krok dalej niż bohaterowie, a jednak autor mnie zaskakiwał. Choć muszę przyznać, że samo rozwiązanie historii hrabiego i podróż, w jaką udali się bohaterowie, trochę mnie znużyła, a ostatnie 100 stron powieści lekko mi się dłużyło. Jednak książka w ogóle się nie zestarzała, tworzy atmosferę grozy, idealnie wpisuje się w jesienny klimat! A, ciekawe, czy jestem ostatnią osobą, która o książce wiedziała tylko tyle, że Dracula to wampir i nie miała pojęcia o fabule? 😀

W planach mam również „Dziwne losy Jane Eyre” Charlotte Brontë. Powieść przedstawia historię osieroconej dziewczyny, która podejmuje pracę nauczycielki i zostaje narzeczoną właściciela posiadłości, do której się udała. Ten zaś ukrywa przed światem jakiś sekret. Będzie więc miłość, odległe od siebie sfery, brzmi dobrze, mam ochotę sprawdzić! W momencie, kiedy powstaje ten tekst, jestem na początku powieści i myślę sobie, jak wiele krzywdzących praktyk dotyczących wychowania dzieci wciąż ma swoich zwolenników. Trochę mnie ta powieść boli, ale czyta mi się rewelacyjnie.

100 książek, które musisz przeczytać, zanim umrzesz

Traktuję tę listę z przymrużeniem oka (zmuszanie się do czytania niektórych pozycji tam zawartych mogłoby tę śmierć przyspieszyć 😉), ale warto na nią zerknąć i zaczerpnąć inspiracji. Najpopularniejsza została stworzona przez BBC i widzów tej telewizji, znajduje się na niej również sporo klasyków, ale nie tylko.

„Wyznania gejszy” Arthura Goldena to świetny wybór, a książka może Was zaskoczyć. Trochę się jej bałam i postała na półce, zanim zdecydowałam się ją przeczytać, ale czas spędzony z tą powieścią uważam za naprawdę dobrze spędzony. Miałam wrażenie, jakbym czytała biografię, dość mocno przeżywałam okrutne doświadczenia, jakie spotkały główną bohaterkę, której droga do zostania gejszą wiodła przez szereg trudności i upokorzeń. Do tego przyjemny i przystępny język, nic tylko czytać!

„Charlie i fabryka czekolady” Roalda Dahla – czujecie ten zapach? Pyszna, delikatna, rozpływająca się w ustach czekolada… Mniam! A sama książka? Specyficzna, jaka cała twórczość autora! Przygody bohaterów z pewnością mają charakter dydaktyczny, ale Dahl nie stronił od ostrego języka i absurdalnych pomysłów. Warto sprawdzić, ale trzeba też wiedzieć, czego się spodziewać.

Na liście BBC znalazła się również Lucy Maud Montgomery i jej „Ania z Zielonego Wzgórza”. Może nie jest tak jesienna w swoim klimacie jak jej netflixowa ekranizacja, ale ile tam uśmiechu, radości i mądrości! Jeśli ostatni raz mieliście do czynienia z Anią w szkole podstawowej, wróćcie do tej książki i dajcie się zaskoczyć.

Krótko, ale treściwie

Jeśli nie macie czasu czy ochoty na długie, liczące po kilkaset stron powieści, mam dla Was propozycje krótszych, ale poruszających historii.

Pierwsza z nich pochodzi z Islandii, mam na myśli „Bliznę” Auður Ava Ólafsdóttir. To opowieść o poszukiwaniu swojego miejsca na świecie, główny bohater, pięćdziesięcioletni Jonas, rozwodnik, który stracił sens życia, wyjeżdża do kraju, w którym jeszcze niedawno toczyła się wojna. Tam, choć chciał uciec jak najdalej od tego, co mu znane, paradoksalnie może być najbliżej siebie. Dość surowa, naznaczona nostalgią, poruszająca powieść.

Krótkie powieści to specjalność wydawnictwa Pauza i właściwie każda z wydanych przez nie książek, jakie miałam okazję czytać, sprawdziłaby się w tym zestawieniu. Kiedy jednak myślę o jesieni i o tym, że dla wielu osób to trudny czas, który chcieliby przespać, nie mogę Wam polecić nic innego jak „Mój rok relaksu i odpoczynku” Ottessy Moshfegh. Główna bohaterka postanawia wyłączyć się z życia i… spać. Cierpi na depresję, czuje się przytłoczona, ale trudno ją polubić, wspierać czy zrozumieć. Manipuluje swoją lekarką (to taka pani doktor, na którą nikt nie chciałby trafić, gdyby rzeczywiście szukał pomocy), połyka niezliczone ilości leków, coraz bardziej zamyka się w sobie. To opowieść o samotności i braku szczęścia, choć z pozoru wszystko jest w porządku.

„Ukochane równanie profesora” Yoko Ogawy, jedna z najpiękniejszych powieści, jakie przeczytałam w tym roku. To bardzo delikatna, spokojna historia o Profesorze matematyki, którego pamięć po wypadku samochodowym rejestruje tylko 80 minut bieżących wydarzeń, a potem na nowo musi odnaleźć się w otaczającym go świecie. To także opowieść o gosposi Profesora i jej synu, Pierwiastku, którzy odnajdują drogę do serca matematyka. Coś pięknego, obiecuję!

Jesienna okładka

Moje niedawne odkrycie: „Geekerella” Ashley Poston, czyli taki współczesny Kopciuszek. Elle mieszka z macochą i jej córkami, nie jest dobrze traktowana przez żadną z nich. Straciła rodziców, za którymi bardzo tęskni, a nicią, która ją z nimi łączy, jest serial Starfield oraz związany z nim zlot fanów, w czasie którego życie Elle mocno się zmienia. Książka przyniosła mi sporo przyjemności, trochę się nawet wzruszyłam i trzymałam kciuki za Elle. Jest miłość, walka o swoje marzenia i pasje, odkrywanie siebie i tego, że jest się ważnym. No i jest też dużo dyni, na jesień idealnie!

„Rdza” Jakuba Małeckiego – i tyle powinno Wam wystarczyć, bo kocham twórczość Małeckiego i ona broni się sama! To opowieść rodzinna, poruszająca, w której poznajemy losy osieroconego Szymka oraz jego babci Anastazji. Dużo tu melancholii, nostalgii, trzeba czytać uważnie, by niczego nie przegapić i dać się porwać tej historii. Tak sobie myślę, że przeczytam ją ponownie, a co!

I wreszcie coś dla fanów kryminału. „Pod kluczem” Ruth Ware to powieść, którą pochłonęłam w jedno przedpołudnie. Mam do niej pewne zastrzeżenia, bo rozczarowało mnie zakończenie, ale sam klimat jest świetny. Niania, duży dom, trochę dziwne dzieci i niemniej dziwne wydarzenia, znikające opiekunki, ostrzeżenie z ust małej dziewczynki. Robi mi się zimno na samo wspomnienie tej historii!

Na bieżąco relacjonuję moje czytelnicze zmagania i przyjemności na Instagramie, jeśli więc chcecie zerknąć, co jeszcze polecam i na jakie książki warto zwrócić uwagę, zajrzyjcie TUTAJ 😊

Zaczytanej jesieni!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.